Wigilia według Marka Flisińskiego z Water&Wine

Lody z makutry? Barszcz, którego się nie gotuje? Czy można tak odmienić wigilijne dania, żeby nadal smakowały jak u mamy?

Udało się to Markowi Flisińskiemu z restauracji Water&Wine koło Nałęczowa, który przygotował kolację dla zaprzyjaźnionych blogerek i dziennikarek kulinarnych.

IMG_9078IMG_9106 IMG_8929

Pięknie nakryty stół, dwanaście miejsc, migocząca światełkami choinka – wszystko było tak, jak na wigilijnej kolacji. Wokół zaproszonych gości uwijali się jednak kelnerzy, a dania – choć przypominały z nazwy i porządku podawania te wigilijne, to ich smak jednak przenosił do świątecznej bajki.

IMG_9085 IMG_8977IMG_8986IMG_8997
Zaczęło się „tradycyjnie” – od opłatka – nazwanego przez Marka Flisińskiego wigilijnym chrupkiem. Ryżowe, lekkie ciastko podane było z leśnymi, „choinkowymi” smakami: genialnym majonezem z igieł sosnowych oraz drobinkami jałowca.

IMG_9095

IMG_9122

IMG_9170
Drugie, postne danie z kolei wykorzystywało podawane zazwyczaj na Wigilię grzyby: panierowany bezglutenowymi mąkami – niezwykłą i mniej znaną z siemienia lnianego i kukurydzianą – boczniak. Jego smak podkręcał tylko pięknie podany w skorupce jaja ciepły, domowy majonez z nutą grzybową.  IMG_8970

IMG_9526
Kolejnym zaskoczeniem był barszcz – po pierwsze nie był czerwony, lecz grzybowy. Po drugie nie był gotowany, lecz naciągał przez noc. Po trzecie zakwaszony był sokiem z kapusty. Podany z pieczonym ziemniakiem z ogniska był kwintesencją ziemistości, smaków lasu i poszycia.

IMG_9298 IMG_9665
Śledź ułożony na „sałatce śledziowej” – pokrojonych w kosteczkę warzywach, to też klasyk. Jednak ta sałatka miała w sobie choćby confitowane ziemniaki i zamarynowane w soku z kapusty jabłka. IMG_9353

IMG_9545
Groch z kapustą i wigilijna ryba też została potraktowana niekonwencjonalnie. Genialne, delikatne policzki z łupacza podano na purre z grochu, towarzyszyła mu „kapusta” czyli delikatne płatki brukselki oraz „prawdziwa kapusta” – genialna potrawka z tej kiszonej podkręconej białym winem z wywarem rybnym. IMG_9732 IMG_9756
Rybny tatar podany został z confitowanym żółtkiem i zalany wywarem z wędzonego węgorza: dymne nuty łagodziło kremowe jajko, a podbijał palony kiszony ogórek.

IMG_8909

IMG_9740

IMG_9827
Marek Flisiński jako przerywnik podał herbatkę… z pęczaku. IMG_9226

IMG_0118
A na deser „lody z makutry” uzupełnione genialną kaszą jaglaną wymieszaną z ziarnami strzelającego rzepaku i crustem migdałowym. Było to danie niezwykle przypominające święta, wręcz nostalgiczne a jednocześnie świeże i odkrywcze.IMG_8938IMG_9908 IMG_0086

Na koniec – bardzo regionalnie: cukierek jak z choinki, mus ze śliwki nałęczowskiej, oblanej czekoladą z płatem jadalnego złota…

IMG_0173
Praca, potem jedzenie…

IMG_9821 IMG_9538

IMG_9881
I bohaterowie wieczoru Marek Fliśiński i jego zespół z restauracji Water&Wine w Nałęczowie.

IMG_9029

Fot. Maciej Stankiewicz

 

 

 

 

 

Podobne artykuły...